O obwinianiu, słuchaniu i uczeniu się konstruktywnego dialogu

Przyzwyczailiśmy się do retoryki polityków. Ciężko znaleźć kogoś, kto nie poszukiwałby dzisiaj winnych zaistniałej sytuacji. Słynne już stało się stwierdzenie, a zarazem weszło do popularnego języka, „a wszystko to wina Tuska”. Na arenie politycznej taka retoryka słyszana jest od lat. Podczas gdy w środowiskach biznesowych, wydawałoby się że jest lepiej, niestety nie jest.

Jeżeli chcielibyśmy zrobić krok w kierunku zakończenia z mową nienawiści. Rozpoczęciem prowadzenia konstruktywnego dialogu. Z pewnością uczenie się spoglądania na sytuacje inaczej, niż z pozycji winy, będzie dobrym pierwszym krokiem.

Co daje nam szukanie winnych?

Brene Brown stworzyła krótki film, w którym tłumaczy  dlaczego obwiniamy innych. Jako badaczka zagadnienia wstydu i odwagi, szeroko rozumianej wrażliwości, obwinianie interpretuje przede wszystkim jako wyraz własnego bólu, trudności, poczucia dyskomfortu.

A jak to wygląda na naszym rodzinnym podwórku?

W ostatnim czasie miałam okazje spotkać się z Liderem, który po wysłuchaniu informacji na temat stanu swojej organizacji,  z perspektywy własnych współpracowników i pracowników, miał następujące reakcje.

Pierwsza reakcja – nic nowego, to już wiem od dawna, ale pracuje już nad tym – Jest to faza obwiniania siebie, tłumaczenie siebie przed innymi. Spore poczucie wstydu u lidera,  bo sytuacja ujawniła się na forum, publicznie. Przede wszystkim podkreślić trzeba, że choć nie jest wymierzona w żadnej mierze w stronę lidera. Jednak on tak tą sytuacje interpretuje.

Druga reakcja – oni kłamią, tak przecież nie jest naprawdę – pojawia się obwinianie innych.

Kilka chwil później – fatalnie Pani prowadzi ten warsztat – to strata czasu, mówić o tym co ja już wiem. – Jest to etap ulokowania bezpiecznie winny w osobie trzeciej, z którą mamy niewielki związek. Daje upust emocji, tymczasową ulgę w przeżywaniu trudności, z którą się mierzymy. Podczas gdy jednocześnie zamyka relacje, dialog, a w konsekwencji następuje brak porozumienia.

Otto Scharmer, wykładowca MIT, ale przede wszystkim człowiek tworzący międzynarodową platformę współpracy i rozwoju liderów. Twórca teorii U, określił cztery poziomy słuchania. Obwinianie zakwalifikował do pierwszego poziomu, który definiuje jako moment, w którym potwierdzamy to co znamy. Dopuszczamy do siebie informacje takie, które są nam wygodne, najlepiej potwierdzające naszą tezę, nasz sposób myślenia, nasze doświadczenia i przekonania na temat świata.

Idąc za powyższym przykładem zobaczymy co oznacza pierwszy poziom słuchania. W jaki sposób wpływa na relacje, dialog i wzajemne rozumienie.

Lider ma przekonanie w głowie: Ludzie kłamią, więc po co brać pod uwagę ich zdanie. Mając takie przekonanie w głowie, interpretuje sytuacje tak, aby potwierdzić swoją tezę. W związku z tym, to co zostało wypowiedziane na forum, w zakresie diagnozy trudności występujących w organizacji, jest automatycznie uznane za kłamstwo. Informacje są poddane pod wątpliwość, nie ma zainteresowania treściami. Brak jest dialogu i rozumienie tego co się dzieje w organizacji, w relacjach z pracownikami, w emocjach pracowników.

Na pierwszym poziomie słuchania kluczowym element, który dochodzi do głosu są emocje. Czujemy żal, wyrażamy swój głęboki ból. Uruchamiamy swoje automatyzmy, wzmacniamy przekonania ograniczające na temat danej sytuacji, funkcjonowania siebie i innych. To też moment, kiedy my jako nadawca komunikatu,  nie mamy dostępu do racjonalnego myślenia. Nie mamy dostępu do empatii, nowej wiedzy, kreatywności i otwartości na nowe. To moment, w którym nie słuchamy i dopuszczamy do siebie tylko własną perspektywę. I tutaj godnym uwagi jest fakt, że zarówno obwinianie siebie, jak i innych, daje taki sam efekt.  Reasumując, w przytoczonym kontekście, po prostu zamyka nam drogę do słuchania i budowania dialogu.

Pierwszy kroki w stronę konstruktywnego dialogu

Alan Seal, który rozwija podejście przywództwa transformującego,  proponuje,  żeby zaakceptować pierwszą  fazę. Po to, by dać ujście emocjom, a następnie zrobić pole do kolejnej drogi, czyli drogi faktów.

#AKCEPTACJA

Akceptacja emocji drugiej strony, uznanie jej emocji. Czasem pomoc w ich nazwaniu. Powoli pomaga stabilizować sytuacje.  W przytoczonym wyżej sytuacji,  ja jako odbiorca komunikatów Lidera, zaakceptowałam emocje drugiej strony mówiąc:

Rozumiem, że to jest trudne, słuchać jak tyle osób mówi, o tym co nie działa w organizacji. Ciężko Ci tego słuchać.

Taka sytuacja może rodzić złość, smutek, rozczarowanie, ale też rodzić poczucie bezradności. Może chwilo odbierać nadzieję, a jak ty się z tym masz?

Co zyskujemy dzięki akceptacji ?

Nasza akceptacja pozwala drugiej stronie uzyskać informacje o tym, że jest ważna. Została uznana i ma prawo do przeżywania trudności, w związku z tym, co się dzieje obecnie. Ważnym aspektem jest fakt, że akceptacja wzmacnia  poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli zagrożenie związane z sytuacją,  którą przeżywamy minie, nasz mózg wraca do lepszego funkcjonowania. Zwiększa się nasz dostęp do racjonalnego myślenia, otwieramy się na to co na zewnątrz i wewnątrz. Z biologicznego punktu widzenia nasz mózg uzyskuje dostęp do większej jego części.

#FAKTY/OBSERWACJA

Po uznaniu emocji drugiej strony warto sprowadzić rozmowę do obserwacji, oddzielić fakty od interpretacji. Podobne podejście rekomendowane jest również w nurcie porozumienia bez przemocy. Jeżeli zaczynamy obwiniać siebie lub innych, bądź sami jesteśmy w interakcji z osobą, która kieruje zarzuty pod naszym adresem, warto zatrzymać taką rozmowę przywołaniem faktów.

Pytania, które mogą nam pomóc w tej sytuacji to:

  • Jakie są fakty ?
  • Co się wydarzyło?
  • Co się tak naprawdę wydarzyło?
  • Jak wygląda sytuacja?
  • Co konkretnie zostało zrobione?

Podsumowując pomocne będzie stosowanie parafrazy, robienie podsumowań, które opierają się wyłącznie  na faktach. Nie wzmacnianie jej interpretacji, oceny, pozwala wyhamować emocje drugiej strony i pomóc jej wrócić do racjonalnego oglądu sytuacji.

Jeżeli uda nam się rozmowę sprowadzić do faktów. Otwiera się gotowość na drugą stronę. Zaczynamy mimowolnie wchodzić na drugi poziom słuchania.  W związku z tym, jesteśmy otwarci, na to co mówi druga strona. Przestajemy przywiązywać się do swoich interpretacji i ocen, uruchamiamy ciekawość drugiej strony. Doskonalenie drugiego poziomu słuchania to praca nad tym, żeby uczyć się porzucać własny sposób myślenia na rzecz uznania,  że to jak widzę daną sytuacje, nie musi być prawdą. Ta sytuacja może wyglądać inaczej.  To sztuka poszukiwania nowych perspektyw, ciekawość na inne, odmienne podejście.

W doskonaleniu słuchania na drugim poziomie uczymy się uznania innych perspektyw. W takiej pracy pomocne będą takie pytania jak :

  • Kto jest uczestnikiem tej sytuacji?
  • Jak widzą to inni?
  • Gdybym był po drugiej stronie to jak widziałbym/widziałabym tą sytuacje?

Reasumując w porozumieniu bez przemocy Marshalla Rosenberga, teorii U i poziomach słuchania Otto Scharmera,  czy też w podejściu transformującym Alana Seal, są kolejne kroki pozwalające doskonalić nasze kompetencje słuchania i prowadzenia konstruktywnych dialogów.

Wierzę, że najważniejszy jest pierwszy krok. Wierzę też w prostotę. Jeżeli tylko każdy z nas zamiast interpretacji i oceny zacznie posługiwać się faktami, to zrobimy dużo dla siebie i innych.  Jeżeli będziecie czuć niedosyt, to w kolejnych wpisać podzielę się kolejnymi odsłonami.

Interesujące?

Zapisz się na newsletter aby nie przeoczyć kolejnych wpisów.